· Monika Ślusarczyk · Ciekawostki  · 5 min czytania

Efekt Clever Hans — jak historyczna pomyłka z koniem z Berlina zrewolucjonizowała badania nad psami

Koń, który rzekomo liczył i czytał, okazał się geniuszem mowy ciała. Odkrycie Oskara Pfungsta z 1907 roku wciąż kształtuje to, jak naukowcy badają inteligencję psów — i co tak naprawdę oznacza, że psy tak dobrze nas rozumieją.

Koń, który rzekomo liczył i czytał, okazał się geniuszem mowy ciała. Odkrycie Oskara Pfungsta z 1907 roku wciąż kształtuje to, jak naukowcy badają inteligencję psów — i co tak naprawdę oznacza, że psy tak dobrze nas rozumieją.

Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z historią Clever Hansa podczas studiów z zakresu behawioru zwierząt, byłam pewna, że zaraz usłyszę opowieść o sprytnym oszuście lub naiwnych widzach. Myliłam się. To jedna z najciekawszych historii o tym, jak mózg — zarówno koński, jak i ludzki — przetwarza sygnały społeczne. I historia, która bezpośrednio wpłynęła na to, jak dziś bada się psy.

Berlin, 1904. Koń, który liczył

Wilhelm von Osten był nauczycielem matematyki w berlińskim gimnazjum, ale jego prawdziwą pasją było udowodnienie, że zwierzęta potrafią myśleć. Przez lata cierpliwie uczył swojego konia, ogiera o imieniu Hans, liczenia, czytania i rozwiązywania zadań matematycznych. Rezultaty były zdumiewające.

Hans odpowiadał na pytania, stukając kopytami — raz, jeśli “jeden”, dwa razy, jeśli “dwa”, i tak dalej. Potrafił dodawać, odejmować, mnożyć, wskazywać nuty muzyczne, odczytywać godziny z zegara i — co najbardziej zdumiewało — odpowiadać poprawnie, gdy pytały go osoby zupełnie obce, nieznajome koniowi. Przed wejściem do domu von Ostena przy Grünauer Straße ustawiały się tłumy. Niemcy mówili o nim: der kluge Hans — mądry Hans.

We wrześniu 1904 roku psycholog Carl Stumpf powołał oficjalną komisję ekspertów — weterynarzy, oficerów kawalerii, nauczycieli, cyrkowców. Po tygodniach obserwacji komisja ogłosiła: żadnego oszustwa, żadnych tajnych sygnałów. Hans naprawdę zdaje się rozwiązywać zadania.

To był moment, w którym na scenę wkroczył Oskar Pfungst.

Eksperyment zamiast sensacji

Pfungst był młodym psychologiem pracującym pod kierunkiem Stumpfa. Zamiast podziwiać, zaczął zadawać inne pytania: co tak naprawdę wie koń? Czy to umiejętność arytmetyczna, czy coś innego? Zaprojektował serię eksperymentów, w których manipulował jedną zmienną na raz.

Kluczowe odkrycie przyszło, gdy zaczął sprawdzać, czy pytający zna właściwą odpowiedź. Wyniki były jednoznaczne:

  • Gdy pytający znał właściwą odpowiedź: Hans był poprawny w 89 procentach prób (50 z 56).
  • Gdy pytający nie znał odpowiedzi: Hans miał rację zaledwie w 6 procentach prób (2 z 35).

Wynik był taki sam niezależnie od tego, kto stał przed koniem — von Osten czy nieznajomy. To wykluczało świadome oszustwo: właściciel sam nie wiedział, co robi.

Pfungst odkrył mechanizm. Gdy właściwa liczba stukań zbliżała się do właściwej odpowiedzi, ciało pytającego wykonywało mimowolny, ledwo zauważalny ruch — lekkie pochylenie do przodu, napięcie mięśni. A potem, przy ostatnim właściwym stukaniu, ciało się rozluźniało. Hans, w ciągu lat treningu, nauczył się reagować na to rozluźnienie jako sygnał “stop”. Nie liczył — odczytywał mowę ciała.

Pfungst opublikował wyniki w 1907 roku po niemiecku, a w 1911 roku ukazało się angielskie tłumaczenie: Clever Hans (The Horse of Mr. von Osten).

Rewolucja, nie kompromitacja

Można by odczytać tę historię jako opowieść o ludzkiej naiwności. To jednak byłoby niesprawiedliwe — i zupełnie mijałoby się z jej naukowym sensem.

Odkrycie Pfungsta stało się fundamentem nowoczesnej metodologii badań nad poznaniem zwierząt. Termin “efekt Clever Hansa” (Clever Hans effect) wszedł na stałe do języka nauki. Od tamtego momentu każdy eksperyment mający badać, co naprawdę myśli lub wie zwierzę, musiał uwzględniać procedury eliminujące tę możliwość. Stąd podwójnie ślepe próby — gdy ani badacz obecny przy zwierzęciu, ani osoba oceniająca wyniki nie wiedzą, jaka odpowiedź jest właściwa. Stąd fizyczne bariery, losowa kolejność zadań, użycie nagrań zamiast żywych instruktorów.

Badania nad psami szczególnie potrzebowały tej lekcji. Psy są wyjątkowo dobre w odczytywaniu ludzkich sygnałów — i właśnie ta zdolność sprawia, że łatwo je z pomysłu “badacz mierzy poznanie psa” przemienia w rzeczywistość “badacz nieświadomie podpowiada psu odpowiedź”. Badanie opublikowane w 2012 roku przez Schmidjell, Range, Hubera i Virányi na łamach Frontiers in Psychology bezpośrednio sprawdziło, czy właściciele psów nieświadomie wpływają na wyniki swoich pupili w testach z gestami wskazującymi. Wyniki potwierdziły obawy: właściciel może zarówno pomagać psu znaleźć właściwą odpowiedź, jak i — przy sprzecznych sygnałach — ją blokować. Dlatego dziś badania nad psią inteligencją standardowo wymagają udziału obcych badaczy, których psy wcześniej nie spotkały.

Co to mówi o psach?

Tutaj zaczyna się część, którą jako behawiorystka uważam za najciekawszą.

Hans nie był głupi. Był geniuszem w czymś zupełnie innym niż arytmetyka — był mistrzem w odczytywaniu ludzkich sygnałów. I psy są w tym równie dobre, jeśli nie lepsze.

Przez kilkanaście tysięcy lat wspólnej ewolucji psy rozwinęły wyjątkową zdolność podążania za wskazującym ludzkim palcem, by zlokalizować ukryty obiekt. To coś, czego szympansy — nasi najbliżsi krewni — nie robią instynktownie, nawet gdy wychowują się wśród ludzi. Wilki, protoplaści psów, również nie. Psy są wyposażone w coś, co można by nazwać biologicznym radarem społecznym nastawionym na człowieka.

To dlatego badania przy użyciu fMRI — takie jak te opisujące, co psi mózg przeżywa na widok właściciela — muszą uwzględniać nie tylko to, co pies widzi, ale też kto stoi w pobliżu i jaki ma wyraz twarzy. Pies nie żyje w laboratoryjnej próżni. Ciągle czyta świat społeczny wokół siebie.

Efekt Clever Hansa to dlatego nie błąd badaczy — to odkrycie o naturze psiego umysłu. I o tym, jak głęboko psy są zwrócone ku nam.

Na koniec — trochę o von Ostenie

Wilhelm von Osten nigdy nie przyjął do wiadomości wyników Pfungsta. Do końca życia w 1909 roku był przekonany, że Hans naprawdę liczy. Pfungst kontynuował tymczasem badania nad “efektem oczekiwań obserwatora” i położył podwaliny pod metodologię, która dziś chroni całą naukę behawioralną przed jej własnymi, nieświadomymi uprzedzeniami.

Los konia po śmierci von Ostena nie jest dobrze udokumentowany i pozostaje nieznany.


Jako behawiorystka widzę efekt Clever Hansa wszędzie tam, gdzie obserwuję psy razem z ich ludźmi. Gdy właściciel jest napięty, pies jest napięty. Gdy właściciel spokojnie wydycha powietrze i odpuszcza, pies odpuszcza też. Nie “słyszą” naszych myśli — ale czytają nasze ciała z precyzją, która nieraz odbiera mi mowę. Historia Hansa nie jest dla mnie historią o końskim błędzie. Jest historią o tym, jak głęboko jesteśmy ze sobą spleceni.

— Monika

  • nauka
  • badania-naukowe
  • psia-inteligencja
  • historia
  • behawior
  • ciekawostki
Share:

🤖 Wykorzystanie sztucznej inteligencji

Grafika: w całości wygenerowana przez sztuczną inteligencję (treść syntetyczna; przedstawione osoby nie są rzeczywiste).
Tekst: przygotowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

🩺 Niniejszy artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem weterynarii. W razie wątpliwości co do stanu zdrowia psa skontaktuj się z lekarzem weterynarii; również w przypadku problemów behawioralnych warto skontaktować się z certyfikowanym behawiorystą.

⚖️ Informacja prawna

Treści na stronie mają charakter informacyjny i nie stanowią porady prawnej. Jeżeli Twoja sprawa wymaga oceny prawnej, rozważ konsultację z profesjonalistą — lista prawników.

Powrót do bloga

Powiązane artykuły

Zobacz wszystkie artykuły »